Odwiedza nas 77 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
1062998
  • b.jpg1.jpg
  • b.jpg1.jpg.2.jpg
  • baner.jpg
  • baner.jpg.jpg
  • bbbb.jpg
  • biui.jpg
  • bjpg.1jpgb.jpg
  • dzien_papieski_2018.jpg
  • na_strone.jpg
  • rokducha.jpg

Duszpasterstwo w szkołach

W niedzielę 9 września podczas Mszy Świętej o godz. 11.15  Ks. Jacek pobłogosławił tornistry i przybory szkolne uczniom , którzy w tym roku rozpoczęli naukę w pierwszej klasie oraz wszystkim tym dzieciom, które przybyły do słupieckiej świątyni ze swoimi nowymi przyborami i plecakami. Modliliśmy się także o Boże błogosławieństwo dla dzieci, rodziców, nauczycieli, księży, katechetów i wychowawców. Niech Nowy Rok szkolny i katechetyczny przyniesie wiele wrażeń, przyczyni się do pogłębienia wiedzy oraz pozwoli wzrastać w mądrości. Prosimy Cię dobry Boże o potrzebne łaski na czas formacji dla dzieci, które w tym roku katechetycznym po raz pierwszy przyjmą Pana Jezusa do swojego serca i dla młodzieży, która przystąpi do Sakramentu Bierzmowania. Prowadź nas rodziców, by ten czas przygotowania wydał dobre owoce. Agnieszka

W sobotnie popołudnie na Górze Wszystkich Świętych uczestnicy „Wakacji z Bogiem 2018”, ich rodzice, dziadkowie oraz wychowawcy wakacyjni, na zaproszenie inicjatora letniego wypoczynku – księdza Marcina, mogli spotkać się, by powspominać chwile spędzone we Władysławowie. Piękna, słoneczna pogoda, licznie przybyli goście, dobra muzyka i uśmiechający się do nas z baneru nasz patron - Święty Stanisław Kostka ze swoim mottem:”Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem żyć” - gwarantowały niezapomniane chwile. Po oficjalnym przywitaniu „dużych i małych” przez księdza Marcina, mogła zacząć się prawdziwa zabawa przy muzyce serwowanej przez niezastąpionego Pana Artura Turańskiego. „Belgijkę” i „Krasnoludki” przeplatały konkursy tj. bieg w workach czy z gazetą lub surowym jajkiem. Biegaliśmy indywidualnie lub w parze z mamą, tatą lub kochaną babcią, połączeni np. folią spożywczą. Inni dochodzili do perfekcji w rzutach balonami napełnionymi wodą lub grze w warcaby czy strzałach do bramki przeciwnika a nawet praniu i suszeniu ubrań. Nie zabrakło także warsztatów manualnych dla osób, które za sportem nie przepadają. Każdy mógł pobawić się farbami do malowania porcelany, ozdobić serce ze sklejki metodą decoupage czy stworzyć swój obrazek z wełny. Byśmy byli piękniejsi, mamy chętnym malowały twarze a „babcie” plotły kolorowe warkoczyki. Kilka godzin wspólnego, radosnego biegania, skakanie, tańczenia, śpiewania, wzmogło nasze apetyty, ale czy ktoś mógł być głodny? Oczywiście NIE! Wspaniałą, jak zwykle, zupę pomidorową przygotowała dla nas Pani Sadowska, natomiast o „niebiańskie” ciasta zatroszczyły się mamy, kiełbaski piekł Pan Artur a specjalistą od popcornu był Pan Wojciech. Jeśli komuś było jeszcze mało słodyczy, to mógł skosztować „słupieckiej” waty cukrowej. Na pamiątkę naszego sobotniego spotkania, każdy mógł zabrać ze sobą kwiatka lub pieska zrobionego z balonów przez Panią Bochenek oraz pozować do szalonego „Zdjęcia z wakacji” /kolorowe peruczki, kosmiczne okulary i jaskrawe boa – mile widziane/. Po godzinie 19.00 „Górka” wolniutko pustoszała, nad naszymi głowami wirowały jeszcze zrobione przez dzieci bańki mydlane, w oddali przepięknie zachodziło słońce, a w pamięci pozostały wspomnienia i słowa Świętego Stanisława Kostki: „Od siebie trzeba chcieć dużo i ludziom dawać jak najwięcej”. Zatem mówimy: DO ZOBACZENIA.  A wszystkim, którzy pomogli zorganizować nasze spotkanie bardzo serdecznie dziękujemy. 18 sierpnia – to także kolejna rocznica zawarcia związku małżeńskiego przez Bożenkę i Artura dlatego na „Górce”, właśnie dla nich, nie zabrakło serdecznych życzeń, kwiatów, prezentów i oczywiście kolorowej...”bramy”. Beata

Więcej informacji o spotkaniu: https://swidnica.gosc.pl/doc/4976819.Na-miejscu-tez-potrafia-sie-bawic

Dziesiąty dzień "Wakacji z Bogiem 2018" przywitał nas deszczem we Władysławowie. Płacze pogoda i my też trochę płaczemy, że ten czas "Wakacji z Bogiem" niestety się kończy, ale takie jest życie. Po śniadaniu kadra wychowawcza i dzieci wyrazili swoją wdzięczność naszym gospodarzom, wręczając okazjonalne dyplomy z podziękowaniami. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie całej drużyny wychowawczej i gospodarzy, i wyruszamy do Swarzewa na Mszę. Msza św. wotywna o św. Stanisławie Kostce na zakończenie obozu została odprawiona w intencji dziękczynnej, z prośbą o błogosławieństwo na czas powrotu i dalsze wakacje. Na jej zakończenie zostały rozdane książki w formie komiksu o św. Stanisławie Kostce oraz wręczono dyplom wdzięczności dla parafii NMP Królowej Polskiego Morza w Swarzewie za umożliwienie sprawowania Mszy św.  Z Bożym błogosławieństwem i trochę radośniejsi, bo zawierzeni Matce Bożej, jedziemy do Torunia. Toruń przywitał nas piękną pogodą. Spacer po mieście, zdjęcia i zasłużony obiad w McDonaldzie. Czego jeszcze do szczęścia potrzeba? Po zakupach wyruszamy z Rynku do autobusu, by zmierzać do Słupca. Czas drogi upłynął na wspólnym śpiewie i rozmowach. Kończymy kolejne "Wakacje  z Bogiem" i na pierwszym miejscu pragniemy podziękować Bogu za życie, zdrowie, rodziców, dobrych ludzi i pogodę. Jesteśmy wzbogaceni o kolejne doświadczenie Boga. Przykład św. Stanisława uczy nas, że można być normalnym, fajnie się bawić i być uczniem Jezusa, modlącym się, chodzącym do kościoła, korzystającym z sakramentów. W następnej kolejności dziękujemy ludziom, a więc kadrze wychowawczej – za poświęcony, często kosztem prywatnych planów czy urlopów, czas na "Wakacje z Bogiem", za opiekę podczas pobytu nad morzem, prowadzenie warsztatów, śpiew na Mszy św., opiekę medyczną i wiele innych działań, które były prowadzone już od kwietnia. Dziękując nie można zapomnieć o osobach, które pomogły przygotować obóz i nad nim czuwały, nie będąc na nim. Niech dobry Bóg za wszystko błogosławi i nagrodzi. Bóg zapłać! ks. Marcin

Kolejny dzień „Wakacji z Bogiem 2018” spędziliśmy bardzo aktywnie. Na początku naszego całodziennego zwiedzania uczestniczyliśmy we Mszy św. w Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Polskiego Morza w Swarzewie. Po wspólnej modlitwie wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta Gdyni. Przy porcie czekała na nas już nasz pani przewodnik – Elżbieta Makowska, która rozpoczęła zwiedzanie od Muzeum Emigracji. W muzeum dowiedzieliśmy się o historii emigracji Polaków w różne miejsca świata. Wrażenie na dzieciach zrobił również ogromny statek wycieczkowy z Francji, który przycumowany był przy muzeum. Następnie skierowaliśmy się do portu Gdyńskiego, przy którym stacjonowały przy brzegu statki. Ogromne wrażenie robiły statki wojskowe oraz piękny sławny żaglowiec - „Dar Pomorza”. Obozowicze mieli również okazje wypłynąć na głębokie morze statkiem „Smile”. Wrażenie rejsu było niezapomniane. Dzieci zaglądały na mostek kapitański oraz pani przewodnik opowiedziała o historii żeglarstwa. Każde z dzieci chciało być „wilkiem morskim”. Po uroczym rejsie pojechaliśmy do Centrum Nauki Experyment. W tym miejscu młodzież i dzieci mogły puścić wodze fantazji i doświadczyć eksperymentów z dziedziny nauk przyrodniczych i biologicznych o człowieku. Wróciliśmy do domu na kolacje. Natomiast po kolacji czekała na dzieci kolejna atrakcja – dyskoteka. Zabawę prowadził zamówiony na ten dzień D.J. Krzyś. Wychowawcy poprowadzili konkursy, które dostarczyły wiele radości t.j. ubijanie piany z białek, karmienie zamkniętymi oczami serkiem, konkurs wiedzy o regionie oraz owijanie wychowawców papierem toaletowym. Przebojem obozowym stała się Belgijka, w którym uczestniczyli wszyscy obozowicze. Dzień zakończyliśmy pakowaniem bagaży i na rozmowach pożegnalnych. Bożena

Temperatura 21°C, lekkie zachmurzenie, brak wiatru – fantastyczna pogoda na zwiedzanie. Zatem razem z przewodnikiem Panią Elżbietą Makowską wyruszamy na Westerplatte i do Gdańska. Westerplatte – na jego terenie funkcjonowała Wojskowa Składnica Tranzytowa, której obrona we wrześniu 1939 roku stała się symbolicznym początkiem II wojny światowej oraz polskiego oporu przeciw agresji III Rzeszy. Po szybkim zwiedzaniu, Westerplatte pozostało za nami i statkiem płyniemy do Gdańska mijając obszary stoczniowo-portowe. Przepływamy obok najbardziej charakterystycznej budowli w mieście- żurawia, który był największym dźwigiem portowym. Następnie wchodzimy na Ulicę Długą i Długi Targ czyli najpiękniejsze ulice miasta, tworzące trakt królewski. To tutaj usadowiły się najwspanialsze budowle Gdańska tj. Ratusz, czy Fontanna z Neptunem i oczywiście Dwór Artusa – miejsce, gdzie kiedyś spotykali się kupcy, politycy i inni zamożni mieszkańcy miasta dyskutując o bieżących wydarzeniach. Wchodzimy do „perełki” w Gdańsku - Kościoła Mariackiego, który nazywany jest także „Koroną Gdańska”. Jest największą w Europie świątynią wybudowaną z cegły. Z radością podziwiamy kamienice w Gdańsku, które mają swoją piękną historię i przyciągają uwagę niezwykłymi zdobieniami. Kiedyś to portowe miasto było miejscem intensywnego handlu i rejonem, w którym mieszkali najzamożniejsi gdańszczanie. Dostajemy godzinę czasu, by razem z wychowawcami „pobiegać” po sklepach, zjeść pyszną pizzę lub wypić dobrą lodową kawę i poczuć atmosferę Gdańska, jednocześnie delektując się widokiem zapierającej dech w piersiach ulicy Długiej. Z przykrością żegnamy się ze starą częścią Gdańska w rytmach „Belgijki”- zatańczonej przez nas pod gdańskim Ratuszem. Stajemy się częścią tego kolorowego, wakacyjnego, radosnego tłumu turystów wędrującego urokliwymi uliczkami. Około godziny 19.00 wracamy do „Ambasadora” zmęczeni /na bardzo krótko!!!/. Po kolacji czekało nas jeszcze wyjście na plażę, gdzie zagraliśmy w piłkę, pozbieraliśmy muszelki, którymi ozdobiliśmy usypanego z piasku żółwia i kibicowaliśmy jednocześnie drużynie Belgii i Francji w ich mundialowych rozgrywkach . Ciepły piasek, woda przyjemnie chłodząca stopy i plaża skąpana w promieniach zachodzącego słońca – takie wspomnienia zachowamy na kolejne jesienne i zimowe miesiące. Beata

Dzień wstał mało pogodny, ale już przed śniadaniem słońce nieśmiało wyjrzało zza chmur. Po śniadaniu wyruszyliśmy na mszę świętą, a zaraz po niej poszliśmy zwiedzać „Ocean Park” we Władysławowie. Mieliśmy okazję zobaczyć tam zwierzęta morskie wykonane w skali 1:1 w tym największego na świecie 34 metrowego płetwala błękitnego. Spacerowaliśmy tuż obok rekinów, orek czy wielorybów. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o podwodnym życiu. Po raz pierwszy mieliśmy okazję porozmawiać na żywo z animowaną postacią wieloryba – Płetwalkiem, na ogromnym ekranie. Zadawaliśmy mu pytania, a on nam odpowiadał. Niektórzy przeżyli podwodną przygodę w wirtualnej rzeczywistości, inni oglądali tropikalne rybki oraz rekiny. Część z nas świetnie się bawiła na ogromnym placu zabaw, korzystając z karuzeli, kolejki i innych atrakcji. A wszystko to by przez zabawę wzbogacić wiedzę o podwodnym świecie. Podnosić świadomość ekologiczną i zwrócić uwagę na to, że zaśmiecanie środowiska prowadzi do unicestwienia wielu zwierząt morskich i oceanicznych. Po obiedzie poszliśmy na plażę, by znów wesoło się bawić. Piłka plażowa, przeciąganie liny lub przechodzenie pod nią to świetna rozrywka dla małych i dużych obozowiczów. Puszczaliśmy też latawce i bawiliśmy się z wykorzystaniem maty edukacyjnej, po powrocie z plaży czekała na nas prawdziwa niespodzianka – kolacja – grill na świeżym powietrzu przy muzyce. Wszystkim smakowało wybornie, a kiełbaski i inne smakołyki znikały w okamgnieniu. Po sytym posiłku przyszedł czas na spalenie kalorii. Jak je najlepiej spalić? Wiadomo. Tańcząc. Belgijka, makarena, czy krasnoludki pozwalają strawić sytą kolację i spalić zbędne kalorie. Po dniu pełnym atrakcji obozowicze zasnęli słodkim snem, aby nabrać sił na kolejne wrażenia. Sylwia

Pobudka o godzinie 7.30 i ruszamy na zwiedzanie Helu. Fokarium podbija nasze serca. Foki, foczki, puchate przytulanki – pływały, klaskały płetwami, wykonywały „dziwne figury” w wodzie. W nagrodę za pilne wykonywanie poleceń opiekunów, foki otrzymywały małe ryby . Fokarium jednak to nie zoo ani cyrk ale atrakcja proekologiczna i miejsce rozmnażania fok celem ich przywrócenia Morzu Bałtyckiemu. Krótkie zwiedzanie nabrzeża Helu – miasta położonego na cyplu Mierzei Helskiej i wracamy do Władysławowa, by po obiedzie uczestniczyć w niedzielnej Mszy Świętej. Ksiądz Marcin dla zobrazowania homilii wykorzystał przygotowane dzień wcześniej przedstawienie - pantomimę: „Historia prawdziwa. Życiorys Stanisława Kostki”. Prostota przekazu ułatwiła zapamiętanie dzieciom najważniejszych wydarzeń z życia świętego. Natomiast sprzyjająca pogoda zachęciła do spaceru po ścieżce edukacyjnej rezerwatu przyrody Słone Łąki – znajdującej się na obszarze Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Kolejna godzina spędzona na zabawach i ćwiczeniach na skwerze rekreacyjnym przyniosła wiele radości wszystkim obozowiczom i wzmogła ducha walki, bo przy okazji rozegrany został mecz piłki plażowej między dziewczętami z naszego obozu a grupą mieszaną harcerzy z Buska Zdroju /województwo świętokrzyskie/ Wynik meczu 2:1 dla naszej drużyny.!!!Po kolacji szykujemy się na zachód słońca nad morzem, po drodze mijamy alejki kolorowych budek pachnących kebabami, goframi, frytkami, lodami i innymi „smakołykami”. Po godzinie 21 słońce w intensywnej czerwieni „topi” się w morzu – zapowiadając jutro ciepły, choć wietrzny dzień. Cisza nocna jak zwykle zaczyna się o godzinie 22.00. W poniedziałek czeka nas pobyt we Władysławowie ale oczywiście nie będzie nudno! Artur

Piątego dnia również obudziło nas słońce i wbrew przepowiedniom deszcz nie padał. Dziś pospaliśmy troszkę dłużej i po śniadaniu poszliśmy na mszę świętą. Po powrocie rozpoczęliśmy nowy etap przygotowań do wystawienia "sztuki" pt. "Wesele we Władysławowie" w czasie gdy jedni przygotowali scenografię inni szlifowali swoje role, jeszcze inni zajmowali się charakteryzacją aktorów. Wreszcie, gdy wszystko było gotowe i dopięte na ostatni guzik zabrzmiał gong obwieszczający początek. Ksiądz Marcin w słowie wstępnym powiedział, że jest to teatr przygotowany przez dzieci i dla dzieci, a jedynie widzami są dorośli. Na kanwie "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego i "Wesela w Atomicach" Sławomira Mrożka poszczególne grupy przedstawiły fragmenty lektur takich jak: Pinokio, Mikołajek, Balladyna i Akademia Pana Kleksa. Wszystko uatrakcyjnione zostało muzyką weselną, przy której bawili się nie tylko aktorzy. Kostiumy przygotowane przez dzieci i opiekunów nadały profesjonalnego charakteru całości. Do wspólnego oglądania zaprosiliśmy też właścicieli ośrodka, w którym mieszkamy. Popołudnie spędziliśmy na plaży, gdzie główną atrakcją okazał się szalony "Festiwal Kolorów". Po kolacji miłośnicy romantycznych wieczorów spędzili czas na plaży oglądając zachód słońca. A pozostali obozowicze tańczyli rytmach radosnej Zumby. Marek

Czwartego dnia naszych „Wakacji z Bogiem 2018” wstaliśmy wcześniej, aby po śniadaniu wyruszyć na całodniową wycieczkę do Trójmiasta. Dzień tradycyjnie rozpoczęliśmy od uczestnictwa we Mszy świętej, tym razem w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polskiego Morza. Opierając się na przykładzie świętości naszego Patrona obozowego – Św. Stanisława Kostki w sanktuarium poprzez modlitwę oddaliśmy cześć Matce Bożej. Następnie wyruszyliśmy w trasę. Pierwszym punktem zwiedzania była Archikatedra w Gdańsku Oliwie. Przy wejściu do katedry czekała na nas pani Makowska – przewodnik, która opowiadała o bogatej historii tegoż miejsca. Katedra słynie ze znanych na całym świecie organów, których brzmienie jest niepowtarzalne i przyciąga słuchaczy różnych narodowości. Dzisiaj mieliśmy okazję wysłuchać pięknego koncertu, który zapadł nam głęboko w ucho i serce. Pospacerowaliśmy również po parku oliwskim, w którym zachwycaliśmy się estetyką i różnorodnością kwiatów i drzew. Następnie wyruszyliśmy do Sopotu, gdzie przeszliśmy po molo, które sięga nawet pół kilometra wgłąb morza. Obozowicze poczuli nadmorski klimat zachwycając się widokami majestatycznych jachtów w porcie „Marine”, wielością sklepików z pamiątkami, budkami z lodami i goframi. O godzinie 19.00 dojechaliśmy na kolację. Po posiłku dzieci i młodzież przygotowaliśmy stroje i tekst na premierę teatralną przedstawienia „Wesele we Władysławie”. Niewyczerpane źródło energii obozowiczów przyczyniło się do zakończenia dnia w rytmach „Zumby”. Katarzyna

Piękne słońce i lekka morska bryza przywitały nas rankiem trzeciego dnia naszych „Wakacji z Bogiem 2018” .Po śniadaniu, jak zwykle przyjemnym spacerze do kościoła parafialnego położonego w centrum Władysławowa, uczestniczyliśmy wraz z ministrantami z Lubaczowa we wspólnej Mszy Świętej. Wspólnie dziękowaliśmy, prosiliśmy i oddawaliśmy się w opiekę Bogu. Czwartek, to w naszym programie „Dzień Sportu” i zdrowej rywalizacji. Zatem na skwerze rekreacyjnym, znajdującym się niedaleko naszego Ośrodka, zostały przygotowane stanowiska dyscyplin „prawie” olimpijskich. Mieszane drużyny rozegrały bardzo ambitny mecz piłki plażowej. Chętni pobijali rekord skoków na skakance – 220. Rzuty ringo wyłoniły „miotaczy” kolorowych kółek. A skoki w workach znowu były najbardziej atrakcyjne dla męskiej części grupy Pani Kasi. Najwięcej emocji wywołało przeciąganie liny – grupy męska kontra damska. Kto wygrał??? Oczywiście „płeć piękna” - jest nas więcej na naszych „Wakacjach”. Na zakończenie wręczono dyplomy i czekoladowe „Grześki”. Po obiedzie przyszedł czas na zdobycie plaży we Władysławowie . Kąpiel w wodzie, która pobudza zmysły, budowle z piasku zasługujące na medal, ogromne, tęczowe bańki mydlane i balony napełnione wodą to tylko część atrakcji przygotowanych przez księdza Marcina. Piękne motto św. Stanisława Kostki: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony” jest z nami każdego dnia i o każdej porze – nawet na pięknej plaży wśród szumu fal i radosnego śmiechu dzieci. Na zakończenie dnia odwiedziliśmy jeszcze Matkę Bożą Królową Polskiego Morza w jej Sanktuarium w Swarzewie, nazywanym także Kaszubską Częstochową.

„Maryjo, Matko Zbawiciela! Gwiazdo Morza, oddajemy się Tobie. Prowadź nas, abyśmy szukali zawsze najcenniejszego skarbu, którym jest Twój Syn, nasz Bóg i Pan, Jezus Chrystus”

Przed snem jeszcze zadźwięczały rytmy „Czekolady” i czas na sen, bo jutro wcześniej wstajemy...7.30 !!! Beatka

Drugi dzień pobytu. Kolejny dzień pełen wrażeń i wakacyjnych przyjemności. Środę rozpoczęliśmy pobudką o 8.30, a następnie zjedliśmy smaczne śniadanie. Na Mszę świętą udaliśmy się do kościoła parafialnego pw Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Świątynia zachwyciła nas sakralną urodą. Przepiękne, barwne witraże oraz wspaniały ołtarz robiły wrażenie. Podobnie jak homilia wygłoszona przez księdza Marcina Banaczyka, odwołującego się do słów ewangelii św. Mateusza, w której zło jest porównywane do świń. Ksiądz Marcin zachęcał nas do odrzucenia zła i codziennego poszukiwania dobra. Posileni Słowem Bożym powróciliśmy do ośrodka na warsztaty plastyczne. Każda grupa miała przygotować lapbooka o św. Stanisławie oraz plakat – zaproszenie na przedstawienie teatralne pt. „Wesele we Władysławowie”. Wszyscy z zapałem zabrali się do pracy. Wycinanie, klejenie, rysowanie pochłonęły obozowiczów bez reszty, tak, że już niespełna półtorej godziny później spod rąk młodzieży wyszły wspaniałe prace. Tworząc prace plastyczne pod uwagę wzięliśmy różne aspekty życia św. Stanisława takie jak: odwaga, świętość, wytrwałość, pracowitość oraz szczególny Kult Maryji. Po prezentacji zjedliśmy obiad i przy ogólnej radości pomaszerowaliśmy na plażę. Dzieci pełne zachwytu rozłożyły się w grupkach, by korzystać ze słońca, wody oraz łopaty i piasku. Kuba Styga tak wytrwale kopał, że dołek osiągnął głębokość jego wzrostu. Zabawa na świeżym powietrzy wzmaga apetyt, dlatego na kolacji kanapki i pyszne naleśnik i znikały w błyskawicznym tempie. Po posiłku wyszliśmy na wieczorny spacer połączony z seansem filmowym. Obejrzeliśmy film pt. „Święty Marcin de Porres”. Film opowiadał o peruwiańskim zakonniku zwanym przez współbraci „ojcem dobroczynności”, który całe swoje życie poświęcił Chrystusowi i służbie innym. Święty Marcin zostanie dla nas przykładem pokory i całkowitego zaufania Bogu. Dzisiejszy dzień umocnił zarówno nasze ciało jak i naszego ducha. Sylwia.

I wreszcie nadszedł wyczekiwany dzień wyjazdu na Wakacje z Bogiem 2018”. Tradycyjnie zebraliśmy się pod Intermarche. Ksiądz Marcin Zawada - nasz kierownik, wychowawcy Beata Szałęga, Sylwia Adaszyńska, Katarzyna Klimek, Marek Przytocki, Artur Wojtyra, nasza pielęgniarka Bożena Wojtyra oraz duchowo wspierający cały obóz ksiądz Marcin Banaczyk przywitali dzieci, poinstruowali o bezpiecznej podróży i po błogosławieństwie księdza proboszcza Krzysztofa Iwaniszyna ruszyliśmy do Władysławowa. W autobusie dzieci zaczęły poznawać się i nawiązywać nowe znajomości. Uczestnicy obozu integrowali się po przez wspólne rozmowy, gry słowne i karciane oraz śpiewy przy gitarze. Cały pobyt wakacyjny poświęcony jest św. Stanisławowi Kostce, o którym dzieci będą mogły się dowiedzieć w przyszłych dniach obozu. Obozowicze poznali również nową piosenkę o świętym Patronie młodzieży. Droga trwała 12 godzin, ale minęła radośnie i z humorem. Dotarliśmy na pyszną obiadokolację. Po kolacji odbyły się rozdzielenie do pokoi, sprawy organizacyjne i szkolenie bezpiecznego pobytu na obozie. Na zakończenie dnia miała miejsce msza święta, w której uczestniczyły zmęczone, ale szczęśliwe dzieci. Przed snem obozowicze mieli okazję jeszcze pospacerować z wychowawcami po promenadzie Władysławowa. Wieczorny spacer pozostawił siły tylko na umycie się i położenie spać. Kasia

To co w pierwszej chwili wygląda na ograniczenie, w rzeczywistości może okazać się przestrzenią prawdziwej wolności” pisał Jan Paweł II, zatem „Czego naprawdę chcemy dla siebie od życia?”

Takie pytanie zadała uczniom Gimnazjum Nr 2 w Nowej Rudzie- Słupcu, Beata Kras, prowadząca dnia 07 czerwca 2018 roku na zaproszenie księdza Marcina, warsztaty. Trener biznesu i rozwoju osobistego, wieczny harcerz i wokalistka wałbrzyskiego zespołu blusowo-rockowego Plus 50, starała się w bardzo ciekawy sposób podpowiedzieć jak określić swoje cele życiowe, dlaczego warto odpowiedzieć sobie na pytanie:”Czego naprawdę chcę?”, co to jest empatia i motywacja oraz jak przygotować się do publicznego wystąpienia. Pani Beata pokazując różne sposoby wykorzystania najprostszych przedmiotów guzika i klamerki do bielizny zachęcała uczniów do kreatywnego myślenia i łamania stereotypów. Młodzi ludzie chętnie opowiadali o swoich marzeniach, krokach jakie muszą podjąć aby upragniony cel zrealizować i terminach ich spełnienia. Podobno „wszystkie nasze marzenia mają szansę się spełnić, jeśli mamy odwagę je realizować” a sami wiemy, że najlepszym czasem, „żeby zrobić coś dla siebie jest przestrzeń między wczoraj a jutro...” Ale też wiemy, że aby zrobić coś dla siebie – musimy najpierw poznać samych siebie i polubić – takimi jakimi jesteśmy. Prezentacja, wykład, praca w grupach i „burza mózgów” wszystko to sprawiło, że spotkanie z moderatorem było bardzo ciekawe i inspirujące. A umiejętności interpersonalne, radość i pasja prowadzącej przełamywały nawet „najtwardsze lody”. Czterdzieści pięć minut to stosunkowo zbyt mało czasu, żeby przekazać młodym ludziom wszystko co jest ważne przy wyborze dalszej drogi życia może być jedynie wstępem już do samodzielnego wyboru i kształtowania swoich celów, planów i marzeń. Bez względu na to ile masz lat i jaki dźwigasz bagaż doświadczeń – bądź szczęśliwy - ciesz się chwilą, dostrzegaj drobnostki, zarażaj uśmiechem, myśl pozytywnie, żyj całym sobą, kochaj mocno a cytując za Świętym Augustynem:”Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu” Beata

Więcej informacji o warsztatach: https://swidnica.gosc.pl/doc/4797124.Czas-decyzji

„Mała jest pszczoła wśród latających stworzeń, lecz owoc jej ma pierwszeństwo pośród słodyczy.” (Syr 11, 3); Żeby poczuć tę słodycz i zobaczyć jak powstaje, ksiądz Marcin zaprosił na lekcję, dnia 08 czerwca 2018 roku Państwa Jolantę i Edwarda Szymczaków, prowadzących w pobliskim Gorzuchowie gospodarstwo pasieczne, liczące około 150 rodzin pszczelich. W spotkaniu uczestniczyli uczniowie klasy pierwszej i trzeciej wraz z nauczycielami. Na wstępie ksiądz wykorzystując Pismo Święte oczytał fragmenty odnoszące się do pszczół, miodu i wosku. Najczęściej Biblia mówi o owocu pszczelej pracy, tj. miodzie w znaczeniu dosłownym jak i metaforycznym, bo przecież Słowo Boże traktowane jest jako słodycz Pana, pokarm dla Jego ludu. Jest też symbolem dobrobytu i dobrego pokarmu oraz wiecznej szczęśliwości. Natomiast wosk - symbol skruchy i pokory serca ludzkiego przed Bogiem:„Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje”. (Ps 22, 15); Przed szkołą wśród drzew, muskani czerwcowym słońcem wsłuchiwaliśmy się w opowiadania Państwa Szymczaków o zwyczajach i liczebności pszczół w ulu oraz dlaczego są tak pożyteczne a miód tak bardzo zdrowy. Dzięki szklanemu ulowi mogliśmy zobaczyć piękną matkę pszczelą, żyjącą nawet 6 lat, trutnie – większe od pozostałych pszczół oraz pszczoły robotnice - ciągle bardzo zapracowane, ale żyjące jedynie 40 dni. „Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia...” pisał Albert Einstein. I zapewne nie chodzi tylko o to, że nie będzie pysznego miodu. W ostatnich latach pszczoły masowo giną na całym świecie. Dlaczego? Pan Edward uczulał młodych słuchaczy na choroby pszczół oraz nieumiejętne opryski szkodzące owadom. O pszczoły trzeba więc dbać, trzeba je polubić ale przede wszystkim poznać. To nasze piątkowe spotkanie to nie tylko wiele informacji przekazanych w ciekawy sposób przez pasjonatów ale także raj dla podniebienia miód, miodzik, miodzio i... mleczko. Nadto byśmy mogli poczuć się jak w prawdziwej pasiece można było dokładnie zobaczyć pusty ul oraz założyć kapelusz pszczelarski chroniący przed użądleniem owadów. Dziękujemy bardzo serdecznie Państwu Jolancie i Edwardowi Szymczakom za cudownie słodkie przedpołudnie czekamy na kolejne spotkanie już na Parafiadzie 24 czerwca 2018 roku. Beata

Więcej informacji o katechezie; https://swidnica.gosc.pl/doc/4798076.Katecheza-miodem-plynaca

Poniedziałek 4 czerwca, godzina 1.45 w nocy. Ciemno, miasto śpi. Cisza, lekkie powietrze; mali i duzi pielgrzymi zmierzają na parking przed Intermarche. Ta grupa to dzieci rocznicowe, ich nauczyciele i rodzice. Jadą z potrzeby serca podziękować za dar Spowiedzi i Komunii Świętej, którą już od roku przyjmują. Jedziemy w stronę Boboszowa, po drodze zabieramy przewodnika, bardzo dobrze nam znanego pana Jana Barańskiego z Polanicy. Czas drogi przeplatany jest przerwami na WC i kawę. Jedziemy z kierowcami – p. Łukaszem i p. Darkiem z firmy TOMEX. Jedziemy bezpiecznie i płynnie, i już o godzinie 8.00 jesteśmy na Kahlenbergu. Kilka słów przewodnika o miejscu, w którym zostanie odprawiona Msza św. i z tarasu oglądamy piękną panoramę Wiednia. Przed Mszą św. ksiądz kustosz przybliżył dzieciom historię świątyni św. Józefa, osobę Jana III Sobieskiego i święto Imienia Maryi. Nadszedł najważniejszy punkt naszego pielgrzymowania – Msza św, której przewodniczył ks. Marcin. Kapłan zachęcił dzieci do częstej spowiedzi i komunii św. W kazaniu mówił : "Nikt z nas nie lubi być sam. Lubimy, jak nas odwiedzają koledzy, koleżanki. Podobnie jest z Panem Jezusem. On lubi, gdy Go w świątyniach odwiedzamy i z nim jesteśmy". Po Mszy foto przed kościołem i jedziemy do centrum. Wysiadamy przy Belwederze. Tradycyjnie fotka i kierujemy się w stronę Parlamentu. Po drodze zatrzymujemy się przy kościele św. Boromeusza, później przy pomniku cesarzowej Sisi, Mozarta, spacerujemy po ogrodzie różanym i dochodzimy do katedry. Czas przy katedrze wykorzystujemy na wspólne zakupy. Dla jednych to okazja do smakowania wiedeńskiego sernika, dla innych – do wypicia wiedeńskiej kawy. Kończymy pobyt w Wiedniu i wyjeżdżamy do Czech na obiad. Po przerwie w Czechach kierujemy się już w stronę domu. Podróż autokarem jest okazją do śpiewania modlitw (Koronka do Bożego Miłosierdzia, Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa) i oglądania filmów. Czas szybko leci i o 21.00 jesteśmy w Słupcu. Dziękujemy Bogu za ten czas dziękczynnej pielgrzymki, za dzieci rocznicowe, i za Wolną i Niepodległą Polskę. Dziękujemy ludziom: pani katechetce Marioli – za pomoc w przygotowaniu pielgrzymki, pani pedagog Joannie Zielińskiej i pani Monice Baran – za profesjonalną opiekę nad dziećmi, dzieciom – za wybranie takiej formy wycieczki i rodzicom– za poświęcony czas, miłą atmosferę i świadectwo wiary. Niech Pan Bóg przez ten czas odbierze sobie chwałę. Bóg zapłać. ks. Marcin

"Mama kocha, Mama wie czego każde dziecko chce. Mama kocha, Mama wie najlepiej. Niepotrzebne Mamie brylanty, złoto i korona, ona piękna jest bez tego i błogosławiona. Można Ciebie namalować, można o Tobie śpiewać, bo Ty jesteś najpiękniejsza, bo Ty jesteś Królową Nieba". W piątek 25 maja o godzinie 6.00 rano dzieci, rodzice, wychowawcy, katecheci i ks. Proboszcz wyruszyli do Częstochowy, by w przeddzień Dnia Matki podziękować Niebieskiej Matce za dar Pierwszej Komunii Świętej. Całej drodze towarzyszyła piosenka "Mama Królowa". O godzinie 11.00 grupa dotarła na jasnogórski szczyt i stamtąd wyruszyła na spacer po Jasnej Górze. W pierwszej kolejności dzieci miały okazję zwiedzić Jasnogórski Skarbiec. Od początku istnienia Sanktuarium Maryjnego na Jasnej Górze pielgrzymujący tutaj wierni pozostawiali u stóp Czarnej Madonny cenne przedmioty jako wota błagalne lub dziękczynne. Zgodnie z panującym zwyczajem dekorowano nimi ołtarz z cudownym wizerunkiem. Z czasem jednak zaczęło brakować miejsca na ich prezentację, postanowiono więc zbudować specjalne pomieszczenie, nazwane skarbcem. Po zwiedzeniu skarbca grupa udała się na Wały Jasnogórskie. Budowę muru rozpoczęto w 1620 r., z inicjatywy króla Zygmunta III Wazy. Wybudowano je nie tylko dla ochrony obrazu, czy znajdujących się na terenie klasztoru darów wotywnych, ale także biegnącej w pobliżu Częstochowy granicy państwa. Po przybliżeniu pielgrzymom historii wałów i rozmieszczonych wzdłuż nich stacji Drogi Krzyżowej nastąpił czas na drobne zakupy częstochowskich pamiątek. O godzinie 13.15 wszyscy uczestnicy pielgrzymki zebrali się na placu przed Bazyliką Jasnogórską, by wspólnie udać się przed Cudowny Obraz. O godzinie 13.30 odsłonięciem Obrazu rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył ks. Marcin Zawada, a kazanie do dzieci wygłosił ks. Proboszcz Krzysztof Iwaniszyn, zachęcając w nim dzieci do cierpliwej modlitwy. Za przykład duchowy podał postawę dziewczynki chorej na białaczkę, która mimo ciężkiej choroby od października nie ustaje w modlitwie, a swoją pogodą ducha zdrowych ludzi często zdumiewa i zmienia. Po Mszy przyszedł czas na sesję filmową i obiad. O godzinie 15.30 grupa wyruszyła w drogę powrotną, robiąc podczas niej małą przerwę na McDonalda. O godzinie 20.45 pielgrzymi wrócili do Słupca. Zmęczeni, ale szczęśliwi, że byli u swojej Niebieskiej Matki. ks. Marcin

Jestem tylko osiołkiem Jezusa, tak nazywa mnie ojciec Pio – mówi brat Elia. Ale to na osiołku właśnie Jezus wjechał do Jerozolimy... Brat Elia jest współczesnym stygmatykiem –czytamy w opracowaniach na Jego temat. W Wielkim Tygodniu przeżywa fizycznie mękę Chrystusa. Ma dar bilokacji, uzdrawiania, czyta w ludzkich sercach. Zrobił pierwsze w historii zdjęcie Jezusowi. Brat Elia nigdy nie mówi o sobie sam, jego historię opowiada delegat biskupa. Jest osobą pełną ciepła, miłości i spokoju, ma radość w oczach a przy tym jest bardzo skromny i pokorny. Ja nie jestem święty, jestem tylko dzieckiem Bożym – mówi brat Elia i zaraz dodaje - Musimy pamiętać jedno, cudów nie czynią ludzie, tylko czyni Bóg i to On wzywa nas do bardzo prostych rzeczy - do modlitwy, Eucharystii i do zawierzenia się Matce Bożej oraz do MIŁOŚCI, która jest wielkością Boga, bo my nie jesteśmy w stanie kochać i przebaczać tak jak Bóg. Nasze słupieckie spotkanie z bratem Elia każdy z nas przeżył inaczej, u każdego inny wyda plon, co innego z rozważań brata zapadło w pamięci i sercu ale jedno jest pewne był to kolejny darowany nam przez Boga dzień i kolejna szansa na naszej drodze do świętości. „ Kiedy brat Elia zaczął mówić swoje świadectwo, to jego słowa były takie ciepłe i delikatne…Temat okazał się tak oczywisty a zarazem najważniejszy. Będziesz miłował bliźniego...Tak...Miłość, zrozumienie, słuchanie się nawzajem, rozmowa w rodzinie, wybaczenie. Czy nie tego uczy nas Bóg? Widocznie ciągle od wiek wieków jest na te słowa zapotrzebowanie a zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie pogoń za pieniądzem i sukcesem przyćmiewa wszystko inne. Miałam odczucie, że słucham przyszłego świętego i że mam to szczęście mogąc Go zobaczyć, wręcz dotknąć. Jego słowa zaniosłam do mojej rodziny, dzieląc się tym świętym świadectwem ” Bożena „Brat Elia otrzymał dar stygmatów- to bardzo wskazuje na szczególne wybranie Jego. Teraz przekazuje ludziom, by żyjąc nie zapominali o najważniejszym celu jakim jest zbawienie. Modlitwa, miłosierdzie i wybaczanie swojemu bliźniemu- to filary, o których mówił nam Brat Elia”Dorota „Stygmatyk spokojnie wielokrotnie powtarzał, że niezbędna do zbawienia jest Miłość oraz modlitwa, nawet krótka dziesięciominutowa ale codzienna. Ponadto ofiarowanie wszystkiego Maryi, którą brat szczególnie ukochał” Marek  „Brat Elia dany jest naszym pokoleniom jako znak Boga Żywego. Uczestniczenie we Mszy Świętej wraz z Nim było pięknym przeżyciem. Ogromną radość sprawiły słowa, które skierował do obecnych m.in. , że intencje wszystkich zbiera jak bukiet kwiatów i składa Matce Bożej prosząc za nami. Pojawiło się w sercu zapewnienie i pokój. Niech dobry Bóg wynagrodzi tym, dzięki którym przyjechał” Maja „Na spotkanie z Bratem Elia szłam pełna nadziei, że zobaczę osobę skromną, pogodną i pełną Miłości… i nie pomyliłam się… „Pokój i Dobro”, o którym Brat mówił, emanowało od Niego tak bardzo, że chciało się aby ta chwila trwała długo… Wiele czytałam o tym współczesnym mistyku – stygmatyku, nie sądziłam, że dostąpimy łaski goszczenia Go w naszej parafii… a jednak… do kościoła wszedł niski mężczyzna, na pozór niczym nie odróżniający się od innych, ale po chwili można było odczuć „coś” niesamowitego… SPOKÓJ… POKORA… DOBROĆ I MIŁOŚĆ… widziałam, człowieka, który całkowicie zaufał Bogu i jest, jak sam mówi JEGO : „osiołkiem”… I tak… odczułam obecność Żywego Jezusa, który mówił ustami Brata Elia: „– Potrafisz kochać? Przebaczać? Ale czy zawsze? Co wieczór mówisz bliskim: „kocham”, „wybaczmy sobie”? Mi osobiście z tego spotkania, pozostała refleksja… ”Najważniejsze w życiu to oddanie się w ręce Boga, zawierzeniu Mu całkowicie… ” I przykładem tego jest właśnie… Brat Elia… którego dzięki Bogu, mogłam spotkać…”Katarzyna „W ławce siedzi szczupła, schorowana kobieta, prawdopodobnie po chemioterapii. Modli się tak żarliwie, tak bardzo żarliwie, praktycznie całą sobą. Zaufała bezgranicznie, bo innej drogi nie ma! Dla mnie właśnie ten widok jest śladem spotkania z bratem Elia” Beata

Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich pragnę żyć -słowa Św. Stanisława Kostki towarzyszyły dzieciom w tym ważnym dla nich Dniu Pierwszej Komunii Świętej. To właśnie Św. Stanisław Kostka stał się patronem dzieci, które w słupieckiej świątyni po miesiącach przygotowań, w piękną, słoneczną majową niedzielę, w Święto Zesłania Ducha Świętego, po raz pierwszy przyjęły Pana Jezusa do swojego serca. Dziewczynki i chłopcy w białych albach, a przy nich rodzice, którzy przed wejściem do Kościoła błogosławią swoje dzieci, które już za chwilę w kruszynie chleba, w tym najświętszym białym opłatku obejmą i przytulą Pana Jezusa. Wzruszeni rodzice proszą ks. Proboszcza Krzysztofa Iwaniszyna o udzielenie dzieciom Sakramentu Pierwszej Komunii Świętej. Uroczysta koncelebrowana Eucharystia nadaje wyjątkowy ton tej chwili. Przy ołtarzu nasz ks. Proboszcz Krzysztof, ks.Marcin oraz gościnnie brat Sylvan i ks. Wojciech Iwanicki. W wygłoszonym słowie ks. Krzysztof podkreślił, jak ważnym jest, że Dzień Pierwszej Komunii Świętej przypada w Uroczystość Ducha Świętego. Gromadzimy się w naszym słupieckim wieczerniku prosząc o Ducha Świętego, by dzieci pierwszokomunijne każdego dnia, nie tylko dzisiaj dawały świadectwo wiary, poprzez modlitwę, udział w Mszy Św., częstą spowiedź i piękne życie. O to świadectwo wiary proszeni są rodzice i bliscy, księża i katecheci, wychowawcy i nauczyciele. A pomóc ma w tym obrany patron nie tylko na Pierwszą Komunię, ale na całe życie- Św. Stanisław Kostka, którego krótką historię życia przybliżył ks. Krzysztof. Zwracając się do rodziców, prosił by wychowywali swoje dzieci tak, jak rodzice Św. Stanisława Kostki, w głębokiej wierze, skromności i uczciwości. A Was drogie dzieci proszę, abyście codziennie od dzisiaj bardzo pragnęły Pana Jezusa w swoim sercu, abyście często do Niego przychodziły, by udział w Mszy Św. był dla Was czymś najważniejszym. Powtarzając za ks. Proboszczem słowa modlitwy, dzieci prosiły o to Świętego Patrona. Św. Stanisławie Kostko, my dzieci prosimy Cię o modlitwę za nas, żebyśmy zawsze kochali Boga, prosimy o dobre oceny i o wszystko , co zmierza ku dobremu. Amen. Modlitwa wiernych, którą mogliśmy usłyszeć z ust dzieci, procesja z darami do Ołtarza i nadszedł tak długo oczekiwany moment, wyjątkowa chwila, kiedy dzieci przyjęły pod postacią Chleba, w maleńkim Białym Opłatku Pana Jezusa do swojego serca. Za Dar Pierwszej Komunii Świętej serdeczne podziękowania złożyli rodzice ks. Proboszczowi, kapłanom naszej parafii i katechetom. Wiersze i życzenia popłynęły z dziecięcych ust jako wyraz wdzięczności dla rodziców i tych wszystkich, którzy sprawili, że ten dzień był tak piękny. Na zakończenie uroczystości zabrzmiało  wzruszające Alleluja w wykonaniu dzieci. Wyjątkowe słowa piosenki i biała róża trzymana w górze w dziecięcych rączkach – to podziękowanie mamusiom i tatusiom za dar życia i miłości, za ten dzisiejszy dzień, za tę chwilę, kiedy rozpoczęła się ich podróż z Panem Jezusem, najlepszym Przyjacielem. Agnieszka

15 maja zakończyła się akcja "Pokoloruj mój świat" zorganizowana przez Parafię pw. św. Katarzyny w Nowej Rudzie i Szkołę Podstawową nr 7 im. Tadeusza Kościuszki w Nowej Rudzie. Oprócz uczniów Szkoły nr 7, którzy z wielkim zaangażowaniem włączyli się do akcji, w zbiórce udział wzięły: Noworudzka Szkoła Techniczna, Uniwersytet III Wieku oraz Bank PKO. Zebrano 129 opakowań kredek woskowych (pastelowych), 140 opakowań kredek ołówkowych, 7 plecaków, 38 gumek do mazania, 146 zeszytów, 14 piórników, 23 temperówki, 10 par nożyczek, 21 klejów zwykłych i 6 brokatowych, 25 pudełek farb, 42 bloki rysunkowe, markery – 41 opakowań, 24 sztuki oraz 2 permanentne, 42 zeszyty do wycinanek, ołówki – 82 opakowania plus 51 sztuk, 19 rolek taśmy klejącej, 22 opakowania plasteliny, pudełko zabawek i pojedynczych przyrządów typu cyrkle, linijki. Po policzeniu, komisyjnym zapakowaniu do siedmiu pudeł, sporządzeniu protokołu, pod którym podpisali się: ks. Proboszcz Krzysztof Iwaniszyn, pani Małgorzata Malach-Barańców – pedagog i pan Wojciech Dragosz – skarbnik Rady Rodziców, pani sekretarka zakleiła gotowe do drogi pudełka. Uczniowie klasy szóstej pomogli zapakować pudła do samochodu; 19 maja pojadą one do Sióstr do Wrocławia. Duszpasterstwo serdecznie dziękuje Szkole Podstawowej nr 7: dyrekcji, wychowawcom, nauczycielom, pedagogom za pomoc w przeprowadzeniu zbiórki i zachęceniu dzieci. Szczególne podziękowania koordynującej całą akcję pani Małgorzacie Malach-Barańców za czuwanie nad jej przebiegiem. ks. Marcin

„ Jest na świecie taka miłość. To miłość, która jest bezinteresowna i najprawdziwsza ze wszystkich. Choćby nie wiem co się stało, choćby nie wiem jak bardzo własne dziecko cię zawiodło, zraniło, to i tak będziesz je kochać ze wszystkich sił. Ta miłość jest jedną z najpiękniejszych miłości.” G.Gargaś

Matka, mama, mamusia, słowa rozpoznawalne na całym świecie i niezależnie w jakim języku są wypowiadane zawsze dotyczą wyjątkowej osoby i wszystkich uczuć z nią związanych.

Dzień Matki jest takim dniem, gdy o tej właśnie miłości mówimy głośno swoim mamom. To jeden dzień, który powinien trwać przez cały rok, przez kolejne lata, tak jak miłość matki do dziecka jest wieczna. Do takiego cudownego DNIA – trzeba się odpowiednio przygotować. Dlatego 14 maja 2018 roku uczniowie klasy III d Szkoły Podstawowej Nr 7 w Nowej Rudzie uczestniczyli w warsztatach ceramicznych zorganizowanych przez księdza Marcina a prowadzonych przez Pana Marcina Glinę. Wykorzystując informacje przekazane przez prowadzącego i własną nieograniczoną fantazję dzieci mogły samodzielnie przygotować ceramiczne upominki dla swoich ukochanych mam. Do wykonania były trzy rzeczy o różnym stopniu trudności – dokładnie jakie, niech to będzie słodką tajemnicą do 26 maja. Kilkanaście małych rąk kształtowało dokładnie i ciekawie skrzydła, aureole i serduszka. A czarna i czerwona masa ceramiczna krążyły między ławkami przybierając kształty miseczek, kwiatów, sukienek itp. Klej, farby i struna przez małych artystów profesjonalnie wykorzystywane sprawiały radość i ogromne zadowolenie. Własnoręcznie wykonane prezenty dla mam w ciągu 2 godzin rzetelnej pracy to dla 9-latków duże wyzwanie ale ile przy tym było zabawy i ogrom satysfakcji. Dziecięce dzieła zostały pod czujnym okiem Pana Marcina pomalowane i aby mogły stać się prezentem muszą jeszcze wyschnąć i trzeba je ostateczne wypalić w temperaturze 1000 °C. Dzisiejsze warsztaty dla niektórych osób mogą być początkiem fajnej ceramicznej przygody a może nawet pasji na całe życie. Beata

Copyright Rzymskokatolicka Parafia p.w. św. Katarzyny Aleksnadryjskiej Nowa Ruda Słupiec © - misiak4@gmail.com 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone.